czwartek, 7 kwietnia 2016

#9

Odwróciłam się, aby zobaczyć, gdzie jest Charlie. Serce biło mi jak szalone.
-Po co wam Charlie?- przełknęłam ślinę.
-To już nasza sprawa - z tylnych drzwi hotelu wyszedł blondyn. Ten blondyn, którego widziałam wtedy w pociągu. Zaraz za nim wyszła blondynka. To Chloe! Co ona tu robi i do tego z tym chłopakami.
- No, no, no. Kogo ja tu widzę - uśmiechnęła się złośliwie - czy to nie [twoje imię]? Charlie'mu namąciłaś w głowie, ale nie mi.
Ta dziewczyna od razu wydawała mi się podejrzana. Była dziwnie spokojna.
-Co zrobiłaś Leondre?! Oddawaj go!- warknęłam. Nigdy nie sądziłam, że ktoś może doprowadzić mnie do takiego stanu w jakim teraz jestem. Byłam rozwścieczona. Jak ona mogła zrobić coś takiego?!
- Chloe?! - odwróciłam się i zobaczyłam Charlie'go - Dlaczego? Jak mogłaś? Przecież kochałem cię a ty mnie- w oczach miał widoczne łzy - Gdzie do cholery jest Leo? Co mu zrobiłaś? - rzucił się w stronę dziewczyny, ale otaczający ją chłopacy uniemożliwili mu to. Melody jednak nie zamierzał przestać. Zamachnął się i przyłożył w twarz pierwszemu z nich. Z resztą poszło gładko.
- Niby tacy silni, że zdołali pobić Leo - złapał mnie za rękę i wbiegliśmy do środka. Nic nie widziałam. Tylko ciemność.
-Przeszukaj tamten korytarz - wskazał palcem w lewo - a ja pójdę w drugą stronę - podał mi latarkę i się rozdzieliliśmy.
Szłam po ciemnym, zarośniętym pleśnią i grzybem korytarzu. W powietrzu unosił się zapach dymu papierosów. Po kilku minutach marszu znalazłam pomieszczenie. Stanęłam na przeciwko drewnianych drzwi. Popchnęłam je lekko. Weszłam do niedużego, słabo oświetlonego pokoiku. Nagle dostałam czymś ciężkim w głowę.
-Auć! -złapałem się za głowę.
- [twoje imię]? - z kąta wyłoniła się postać - Matko Boska [twoje imię] tak strasznie cię przepraszam!- podał mi rękę, abym mogła wstać.
- Leo? To naprawdę ty? - rzuciłam mu się na szyję, a on mocno mnie do siebie przytulił. Brakowało mi tego.
- Chloe...ona...- wyszeptał chłopak.
- Wiem...uciekła...- pogładziłam go po włosach. Wpatrywałam się w jego duże, brązowe oczy. Ta chwila mogła by trwać wiecznie.
- [twoje imię]?- do pokoju wpadł Charlie i ujrzał mnie wtuloną w bruneta - Leo...Jezu, jak dobre cię widzieć- poczochrał mu włosy - jak się czujesz? - zapytał zaniepokojony.
-Chyba dobrze...jestem trochę poobijany. Wracajmy już- złapał mnie za rękę i wyszliśmy.
*kilka godzin później*
- Charlie, jak się trzymasz? - usiadłam obok chłopaka. Nic nie odpowiedział. Przytuliłam się do niego. Leo akurat wszedł do pokoju. Widok mnie przytulającej się do przyjaciela raczej nie wzbudził u niego sympatii - wszystko będzie okey...- sama nie wierzyłam w swoje słowa - no cóż - wstałam z łóżka - jutro będę musiała wracać do domu.
- Wiesz, że będziemy tęsknić? - odwrócił się w moją stronę Leondre.
- Mam taką nadzieję - wystawiłam mu język.
Wykąpałam się. Chłopcy siedzieli na kanapie oglądając jakiś film. Dosiadłam się pomiędzy nich. Zasnęłam z głową opartą o ramię bruneta.
Nazajutrz obudziłam się w łóżku. Na kanapie siedział Charlie z głową ukrytą w dłoniach.
- Hej - przeciągnęłam się - gdzie Leo?.
- Nie wiem. Wyszedł gdzieś .
- Zostawił telefon - wzięłam przedmiot do ręki - odblokowałam go i zobaczyłam na wyświetlaczu notatkę.
"[twoje imię],
Zrobiłem coś idiotycznego. Zapomnij, że się spotkaliśmy. Zapomnij o nas. Wracaj do domu. Znajdź sobie kogoś lepszego ode mnie. Prowadź normalne życie.Ze mną miałabyś same kłopoty.
Leondre"
- Charlie...ja wiem, że coś wiesz czego ja nie wiem o Leo...-z oczu zaczęły ciec mi łzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz