Wraz z Paulą weszłyśmy to pokoju, w którym chłopcy mieli swoją garderobę. Wszędzie były porozrzucane rzeczy, kosmetyki. W kącie stały dwie deskorolki. Po drugiej stronie znajdowało się pianino i kilka innych instrumentów. Nie wiem w ogóle po co tu przyszłam. Leo chciał ze mną porozmawiać, ale kiedy? Przecież zaraz zacznie się koncert.
- Ej [twoje imię], co my tu w ogóle robimy? - usiadła na jednym z krzeseł- koncert przecież się zaczyna.
- Nie wiem...- oparłam się plecami o ścianę- jeśli chcesz idź na koncert. Ja tu poczekam.
- Chyba sobie żartujesz! nie zostawię cię tu samej - wstała i zaczęła kręcić się po pokoju. Podeszłam w głąb pokoju i wzięłam jedną z deskorolek. Postawiłam na ziemi i próbowałam pojechać na niej kilka metrów. Wywróciłam się dwa razy podczas mojej nieudanej próbie jazdy. No cóż miałam jeszcze godzinę, aby nauczyć się na tym jeździć. Paulinie też spodobał się mój pomysł jazdy na desce i wzięła drugą spod ściany i razem szusowałyśmy ( nie wiem jak się to pisze XD) po pokoju. Zapomniałam na chwilę gdzie jestem i po co tu jestem. Nie patrzyłam gdzie jadę i wjechałam w bruneta, który właśnie wszedł do pokoju.
- Auć! - złapałam się za głowę.
- Jeju, przepraszam [twoje imię] - wstał chłopak podając mi przy tym rękę.
-Nie to moja wina, nie patrzyłam gdzie jadę - skorzystałam z pomocy i wstałam na nogi.
- Tak w ogóle, co ty robiłaś z moją deską? - zapytał podnosząc deskorolkę z ziemi.
- Ym, bo my właśnie...- faktycznie zapomniałyśmy, że to ich deski.
- Nic się nie stało - zaśmiał się pod nosem - możemy pogadać?
- Tak...chyba tak- nie byłam pewna tej rozmowy. Nadal byłam na niego zła.
- Więc chodźmy - wziął mnie za rękę, ale ja od razu się wyrwałam. Posmutniał.
Szliśmy obok hali koncertowej.
- To... o czym mamy pogadać? - kopnęłam kamień. Nie miałam ochoty z nim o niczym gadać.
- Jeszcze raz dzięki za tamto w parku - przeczesał grzywkę - szukałem cię potem w szpitalu, ale cię tam nie było, a kilka dni później musiałem wrócić do Walii. Nie chciałem, żeby to tak wyszło - ciągnął dalej.
- Nie mamy o czym gadać. To było. Teraz jest teraz. Uznajmy, że nic nie zaszło. Muszę wracać - chciałam się odwrócić, ale brunet nie pozwolił mi na to.
- Jak nie mamy?! Widziałem co mi pisałaś na instagramie. Chcę wiedzieć dlaczego jestem idiotą i kretynem - usiadł na ławce.
- Przez ciebie straciłam rodziców, rozumiesz? Jestem teraz w domu dziecka. Oni już nigdy mnie stamtąd nie zabiorą - z oczu zaczęły ciec mi łzy. Leondre wstał i mocno mnie przytulił. Pierwszy raz w życiu poczułam się bezpieczna. Opowiedziałam mu o wszystkim co się wydarzyło w ostatnich miesiącach, o rodzicach, o domu dziecka, o Paulinie. On słuchał uważnie. Nie przerywał mi. Gdy skończyłam nic nie powiedział. Analizował tą sytuację. Po czym z powrotem usiadł na ławce obok, oparł ręce o kolana, nałożył kaptur i patrzył w ziemię. Nie wiedziałam co robić.
- Rozumiem cię - po kilku minutach milczenia wstał. Patrzył w moje zielone oczy.
- Muszę już iść - przerwałam ciszę - wiem, że ty też miałeś problemy, ja je mam teraz. Za kilka lat już ich nie będzie tak jak u ciebie - znowu zaczęłam płakać. Chłopak wstał i ponownie mnie przytulił. Automatycznie przestałam płakać. Znowu czułam się bezpiecznie jak nigdy.
Późnym wieczorem wyjechałyśmy z Paulą z Wrocławia. Po powrocie do domu dziecka, chciałam położyć się od razu spać. Przed tym jednak postanowiłam sprawdzić moje social media. Weszłam na instagram i zobaczyłam 2 nie przeczytane wiadomości.
@realcharlielenehan [twoje imię] błagam pomóż
@realcharlielenehan Leo nie wrócił do hotelu. Zniknął. Wraz z całą ekipą szukaliśmy go po mieście. Nie ma go. Nie pojechał z tobą? Martwię się o niego. Dzwoniłem do niego, ale nie odbiera. Boję się, że coś mu się stało.
Leo zniknął?! Co będzie?! . Kocham was ♥ Zapraszam też na mojego Instagram @_barsandmelody_poland oraz @happyjulka. Na IG o BAM dodaje screeny rozdziałów, zdjęcia chłopaków, moje rysunki itd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz